Czym jest, a czym nie jest kryzys ekologiczno-klimatyczny?
Przyjmujemy w sposób dorozumiany, że źródłem kryzysu ekologiczno-klimatycznego są takie czynniki i elementy jak kapitalistyczny model wzrostu, nadmierna eksploatacja zasobów, konsumpcjonizm, oddzielenie człowieka od natury, logika nieustannego wzrostu gospodarczego, czy podporządkowanie polityki interesom gospodarczym.
Definiując je w ten sposób oferujemy stały i szablonowy pakiet rozwiązań: zmianę modelu gospodarczego, głęboką transformację energetyczną, rozwój gospodarki w kierunku jej lokalności, zmianę systemów żywnościowych, ochronę praw przyrody, nowe modele zarządzania, edukację klimatyczną, aktywizm społeczny, przebudowę instytucji publicznych, a przede wszystkim zmianę kulturową obejmującą sposób myślenia o człowieku, naturze i odpowiedzialności oraz zbudowane na nowym podejściu modele życia.
A jednak zarówno na poziomie epistemicznym, jak i w konsekwencji normatywnym, założenia te i idee nie są weryfikowane. Nie pytamy, co stoi za tak dużą żywotnością kapitalizmu i modelu wzrostu, nie zastanawiamy się, dlaczego konsumpcja jest tak ogromna. Nie akceptujemy człowieka jako gatunku, którego naturą jest „oddzielenie się od natury”.
Pojmując świat w ten sposób, fizykalne parametry złożonego systemu życia, jaki wytworzył się na Ziemi z udziałem tak inteligentnego i zdolnego do głębokiego przekształcania ekosystemu gatunku, próbujemy rozwiązać w paradygmacie kulturalistycznym i konstruktywistycznym.
Dominujące teorie i idee filozoficzne, jak teoria krytyczna, ekologia głęboka, czy ekofeminizm mają w bliżej nieokreślony sposób wpłynąć na zmianę parametrów planetarnego ekosystemu. Niezwykle często splatają się ze zniechęcaniem ludzi i społeczności do dostępnych i możliwych do wdrożenia rozwiązań technologicznych na czele z energią jądrową czy alternatywnymi metodami produkcji białek.
Pozostając w tak zakreślonym obszarze myślenia i działania brak jakichkolwiek istotnych sukcesów w mitygacji i adaptacji do zmian klimatu w skali całej planety, próbujemy przesłonić rzeczywiście wartym odnotowania zwiększeniem udziału czystych źródeł energii w miksie energetycznym planety, pomijając, że zużycie energii pierwotnej nieustannie się zwiększa, a ocieplanie się planety przyspiesza.
Tak opisany świat, stale pogłębiający się kryzys spadku bioróżnorodności i załamywania się ekosystemów, sugeruje, że gdzieś popełniamy błąd. Czy dokonuje się on na poziomie normatywnym, jak w sposób dorozumiany przyjęliśmy, czy opisowym, już na poziomie zupełnie fundamentalnych kategorii na czele z wolną wolą działania tak jednostek, jak społeczności i społeczeństw.
Innymi słowy, czy kryzys wynika ze złych decyzji i złej woli jednostek i tworzonych przez zbiory jednostek struktur i ciał decyzyjnych, czy jest zaszyty w strukturze i dynamice procesów życia?
Co zmieniłoby przyjęcie sugestii zawartej w drugiej części pytania?